Albania i Grecja 2010

      Bałkany to wdzięczny teren dla nurków jaskiniowych. Z jednej strony jest to bogaty obszar krasowy, z drugiej (z różnych względów) nie do końca spenetrowany. Niewątpliwie jest to jedno z nielicznych już w Europie miejsc gdzie wciąż można dołożyć swój kawałek poręczówki, skartować dziewiczy kawałek jaskini lub wręcz odkryć zupełnie nową. Wyprawa, w której wzięliśmy udział na zaproszenie Darka Lermera z Grupy Nurków Jaskiniowych, miała mieć właśnie charakter eksploracyjny - chcieliśmy zanurkować zarówno w miejscach odkrytych podczas poprzedniego wyjazdu jak i poszukać nowych, nadających się do nurkowania miejsc.
      Pokonawszy drogę, z której pamiętam mniej więcej tyle że była długa, dotarliśmy do Albanii – głównego celu naszego wyjazdu. Wykończeni podróżą zaparkowaliśmy w środku nocy samochody gdzieś na poboczu i zasnęliśmy tak jak siedzieliśmy. Poranek przywołał mi na myśl pewną scenę ze Shreka – obudził mnie szum robiony przez mieszkańców pobliskiej wsi, którzy przybywszy na osiłkach, uzbrojeni w widły i grabie zaglądali przez okna samochodu próbując zaspokoić ciekawość odnośnie tego co im tu nocą w polu wylądowało. Okazali się jednak nieszkodliwi i napatrzywszy się wrócili do swoich zajęć.
      Pierwszą interesującą nas miejscówką był masyw Kelcyre,w którym Darek i Żaba nurkowali podczas poprzedniego wyjazdu. Jest to specyficzne miejsce – woda wywiera tam w korycie rzeki a kawałek dalej, powyżej wyworu, w zboczu góry znajduje się jaskinia, na dnie której mieści się jeziorko z krystalicznie czystą wodą. Nie udało nam się odpowiedzieć na pytanie czy są to dwie oddzielne jaskinie czy połączony ze sobą system posiadający dwa wejścia. Pomiar nie wykazał jednak różnicy w poziomie wody co prawdopodobnie nie jest przypadkiem. Oba korytarze prawdopodobnie muszą łączyć się na dużej głębokości.
      Podzieleni na dwa zespoły rozpoczęliśmy nurkowania. Darek oraz Mirek zanurkowali w dolnym wywierzysku, Honzo, Żaba, Krzysiek i ja udaliśmy się do jaskini położonej wyżej.
      Nurkowanie pierwszej ekipy nie przyniosło sukcesu – prąd wypychający okazał się niemożliwy do pokonania i nie udało się wniknąć do środka. Pozostała eksploracja drugiego korytarza, która zajęła nam dwa dni. Maksymalna osiągnięta tam, przez Honza, głębokość wyniosła 61 metrów. Biegną tam jakieś stare poręczówki, co oznacza, że nie byliśmy pierwsi. Jako, że nie dysponowaliśmy trimixem zaniechaliśmy dalszej eksploracji tego miejsca. Decyzję ułatwiła dodatkowo widoczność, która zdecydowanie pogorszyła się drugiego dnia mocno komplikując nurkowania i, w połączeniu ze snującymi się tu i ówdzie pozrywanymi poręczówkami, prokurując nieco stresowych sytuacji.
      Podsumowując to miejsce – jest to bardzo ładny, obszerny korytarz z krystalicznie czystą wodą. Nurkując tam należy jednak pamiętać, że w którymś momencie korytarz ten wpada prawdopodobnie do innego, posiadającego bardzo silny prąd biegnący w stronę wyworu w rzece co może poskutkować porwaniem i łatwymi do przewidzenia konsekwencjami. Następny dzień przyniósł odkrycie nowego miejsca niedaleko Gjorkastry. Niedaleko drogi udało się wypatrzeć wywierzysko z krystalicznie czystą wodą, które miejscowi nazywają Mother of Virua (czy jakoś tak). W dnie 30 metrowego zbiornika znajduje się wejście do jaskini. Niestety ponownie, z powodu silnego prądu wypychającego nie udaje się wniknąć do wewnątrz. Zawód rekompensuje niesamowita woda – z głębokości 30 metrów doskonale widać kto stoi na przeciwległym brzegu – nie przesadzę twierdząc, że daje to jakieś 100 metrów widoczności – kosmos. Dodatkowo na dnie leży sporo utopionych militariów – karabiny Digitariev, sporo amunicji. Ot taki lokalny koloryt.
      Po sprawdzeniu jeszcze kilku pozycji, które nie dały nadziei na nurkowanie (jedynie okresowe,słabe wypływy wody) udaliśmy się do najsłynniejszej z albańskich pozycji – Syrie Kalter lub jak kto woli Blue Eye. Pionowa jaskinia wyeksplorowana do około 50 metrów. Niestety niesamowicie mocny prąd wywalający znów nie pozwolił zanurkować. Jedynie Mirkowi udało się wciągnąć na głębokość 30 metrów, ale fakt konieczności odbycia przystanków w tych warunkach zniechęcił go do dalszej drogi. Większość nurkowań zamiast przystankiem bezpieczeństwa kończyła się wielometrowym „raftingiem” w dół wypływającej rzeki. Było to ostatnie miejsce, w którym zanurkowaliśmy w Albanii. Niestety większość daje jakikolwiek potencjał eksploracyjny jedynie w bardziej suchym okresie – my przybyliśmy tam parę dni po długotrwałych, intensywnych opadach deszczu.
      Wobec wyczerpania się pomysłów na miejsca godne uwagi w Albanii udaliśmy się do pobliskiej Grecji. Mając doskonałe wyczucie chwili załapaliśmy się akurat na zamieszki w Atenach.
      Wykonaliśmy nurkowanie w Limanaki – znajdującej się w Morzu Egejskim. Na głębokości 11 metrów znajduje się w dnie pionowa studnia opadająca na głębokość około 30 metrów. Stamtąd odchodzi w bok korytarz, który aż domaga się wejścia do niego..i to w sensie dosłownym. Prąd zasysający do wnętrza jest na tyle silny, że żaden z nas nie zdecydował się na wejście do niego dalsze niż kilkanaście metrów co i tak musiało zostać potem okupione żmudną „wspinaczką” pod prąd po zamocowanej przez Darka grubej, alpinistycznej linie. Jednym słowem jedno z głupszych i zarazem ciekawszych nurkowań jakie robiłem.
      Przy okazji pobytu w Atenach podjęliśmy taktyczne działania integracyjne wymierzone w Ateński Speleoklub „Selas”. Z sukcesem.
      Ostatnim miejscem, do którego udaliśmy się była jaskinia leżąca w pobliżu wąwozu Termopile. Ustronne, zacienione miejsce będące ewidentnie miejscem piknikowym okolicznych mieszkańców. Nurkowanie utrudnia nieco wąskie wejście, które przyniosło kilka zaklinowań. Po jego przebyciu otwierają się jednak przestronne komnaty z bardzo bogatą szatą naciekową. Moim zdaniem najlepsze nurkowanie podczas tego wyjazdu.

Nurkowali:
Mirek Kopertowski
Darek Lermer
Dominik „Honzo” Graczyk
Arek „Żaba” Nowak
Krzysiek Dobrowolski
Sebastian Dobrowolski

Wsparcie powierzchniowe:
Iza Lermer
Ula Kwiatkowska
Paweł Sławiński

Alternatywna relacja autorstwa Honza znajduje się pod adresem:
http://gnj.org.pl/article.php?id=2010albania&sec=swiat

Zdjęcia są dostępne na stronie w dziale Wyprawy > Galerie

Sebastian Dobrowolski